sobota, 11 maja 2013

Tutuł posta poszedł się jebać.

Dzisiejszej nocy poszły mi wszystkie nerwy. I synapsy. Synapsy są fajne. Skrzypią i skwierczą czasami. Obecnie katuję się muzyką i prawie tańczę, ale OCZYWIŚCIE NIE ZROBIŁAM NIC. Zupełnie nic. Czasem mnie to przeraża, że jestem tak bardzo niczym i sobie w tym siedzę. Mogłabym być memem internetowym. Takim z zezem. Pokroju derpa. Cóż. Wciąż pada. Nie mam paraski, nie mam kaloszy, nie mam niczego na deszcze, sklep mam daleko, a w domu tylko wino. Ile można. Papierochy się kończą. Chcę piwo, boże, mamo, wróć już, kup mi piwo... 



Swoją głupotę odczuwam miarowo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz